Nasz Facebook Google plus Twitter

sobota, 8 czerwca 2013

Product placement

            Jest chwytem marketingowym służącym do promocji towarów i usług. W Polsce znany jest od lat, ale dopiero w 2011 roku został unormowany prawnie. Z lokowaniem produktu spotykamy się na co dzień - włączając telewizor czy oglądając film w kinie. Dozwolony jest w filmach, serialach, audycjach sportowych oraz audycjach rozrywkowych, z wyjątkiem programów skierowanych do dzieci. Przekaz nie może atakować odbiorcy, czyli produkt powinien być lansowany w sposób mało widoczny i nie nagabujący.

Popularyzacja tego typu rozprzestrzenia się ponieważ zwykłe reklamy przestają przynosić skutek. Kolejne ogłoszenia nie robią na ludziach wrażenia. Wprowadzono więc zabieg podobny do działania natrętnej osy, która osacza użytkownika z każdej strony i za wszelką cenę nie da zapomnieć o swojej obecności.

 

Przemycanie oferty w mediach niezauważalnie działa na psychikę odbiorów. Wystarczy, że widzimy, iż „serialowy Tomek” kupuje herbatę danej marki i jeździ takim a nie innym samochodem. Wpływa to na późniejsze wybory nieświadomych widzów. Produkt nabiera w ich oczach pewnych pozytywnych cech, co jest związane z sympatią czy tez utożsamianiem się z postacią.

Stanowi świetną reklamę dla producentów papierosów, którym prawo zabrania “marketingu wprost”. Nie zakazuje się jednak pokazywania postaci, które po chwilach wielkiej radości, smutku czy też w momentach zawahania sięgają po paczkę wspomagaczy. Opłacane są w ten sposób największe produkcje Hollywood. Warto dodać, że zjawisko to ma także widoczne plusy. Wytwórcy wspierają finansowo kinematografię, co pozwala rozwinąć skrzydła młodym, zdolnym reżyserom . Gdyby zakazano promocji produktów, mnóstwo pieniędzy, które podwyższają jakość i ilość projektów filmowych zostało by wydanych na nowe, nic nie wnoszące reklamy i ulotki. Z drugiej strony, opłacający abonament odbiorcy mogą mieć pretensje o zaistniały stan rzeczy.

Spot skierowany jest głównie do osób pomiędzy 14 a 35 rokiem życia. Wydaje się, że zakres wyznacza grupę wiekową najbardziej podatną na różnego rodzaju manipulacje - jest to zbiór osób wychowanych na reklamach i oswojonych z komunikatami przekazywanymi poprzez ich nigdy nie słabnącą obecność. Takie osoby najrzadziej zauważają ukryte w produkcjach przekazy. Starsze pokolnie nie jest w stanie zaakceptować rosnącej popularyzacji, ponieważ w czasach, które przeżyli, produktów  było o wiele mniej a o wartości stanowiła jakość, nie rozgłos.  Negują przekaz reklam, które nie tylko mają ograniczony wpływ, ale dodatkowo wydają się być co najwyżej żenujące. Drugą grupą, która nie jest odbiorcą lokowań produktu są dzieci. Nie stanowią ważnej grupy ponieważ nie podejmują samodzielnych decyzji i nie robią zakupów własnoręcznie. Dopiero oswajają się z rodzajem przekazu. Być może w przyszłości ulubione dotąd produkcje przekształcą się w długie reklamy, które obiorą za cel szeroko pojętą  manipulacje? Przekaz i fabuła filmu stracą wtedy na wartości na rzecz dostosowania się do potrzeb marketingu. W szkołach aktorskich zaczną uczyć sztuki popularycji produktu, gdyż umiejętność ta stanie się niezbędna do wejścia w świat mediów. 

     

Czy przypadkiem nie nadszedł czas, by rozpocząć walkę? Powinniśmy oczyszczać z “promocyjnych śmieci” pola, na których możemy coś zdziałać. Eliminacja zachęcających ofert w produkcjach telewizyjnych umożliwi płacenie przez jak największą grupę abonamentu radio-telewizyjnego. Można ograniczyć w ten sposób reklamy, które pojawiały by się określonym miejscu i czasie,  jednocześnie wykluczając kolejne ataki manipulacyjne. Nie trudno jest zauważyć, iż przekroczono już dawno wszelkie granice. Pomimo ustaleń, które utrzymują w pewnym stopniu zachowanie dobrego smaku, chwilami czujemy się jak obserwatorzy w cyrku, w którym każdy element scenografii i postać walczy o uwagę widza.

Autor: Agnieszka Wierzchoś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz