Jest
chwytem marketingowym służącym do promocji towarów i usług. W Polsce
znany jest od lat, ale dopiero w 2011 roku został unormowany prawnie. Z
lokowaniem produktu spotykamy się na co dzień - włączając telewizor czy
oglądając film w kinie. Dozwolony jest w filmach, serialach, audycjach
sportowych oraz audycjach rozrywkowych, z wyjątkiem programów
skierowanych do dzieci. Przekaz nie może atakować odbiorcy, czyli
produkt powinien być lansowany w sposób mało widoczny i nie nagabujący.
Popularyzacja
tego typu rozprzestrzenia się ponieważ zwykłe reklamy przestają
przynosić skutek. Kolejne ogłoszenia nie robią na ludziach wrażenia.
Wprowadzono więc zabieg podobny do działania natrętnej osy, która osacza
użytkownika z każdej strony i za wszelką cenę nie da zapomnieć o swojej
obecności.
Przemycanie
oferty w mediach niezauważalnie działa na psychikę odbiorów. Wystarczy,
że widzimy, iż „serialowy Tomek” kupuje herbatę danej marki i jeździ
takim a nie innym samochodem. Wpływa to na późniejsze wybory
nieświadomych widzów. Produkt nabiera w ich oczach pewnych pozytywnych
cech, co jest związane z sympatią czy tez utożsamianiem się z postacią.
Stanowi
świetną reklamę dla producentów papierosów, którym prawo zabrania
“marketingu wprost”. Nie zakazuje się jednak pokazywania postaci, które
po chwilach wielkiej radości, smutku czy też w momentach zawahania
sięgają po paczkę wspomagaczy. Opłacane są w ten sposób największe
produkcje Hollywood. Warto dodać, że zjawisko to ma także widoczne
plusy. Wytwórcy wspierają finansowo kinematografię, co pozwala rozwinąć
skrzydła młodym, zdolnym reżyserom . Gdyby zakazano promocji produktów,
mnóstwo pieniędzy, które podwyższają jakość i ilość projektów filmowych
zostało by wydanych na nowe, nic nie wnoszące reklamy i ulotki. Z
drugiej strony, opłacający abonament odbiorcy mogą mieć pretensje o
zaistniały stan rzeczy.
Spot
skierowany jest głównie do osób pomiędzy 14 a 35 rokiem życia. Wydaje
się, że zakres wyznacza grupę wiekową najbardziej podatną na różnego
rodzaju manipulacje - jest to zbiór osób wychowanych na reklamach i
oswojonych z komunikatami przekazywanymi poprzez ich nigdy nie słabnącą
obecność. Takie osoby najrzadziej zauważają ukryte w produkcjach
przekazy. Starsze pokolnie nie jest w stanie zaakceptować rosnącej
popularyzacji, ponieważ w czasach, które przeżyli, produktów było o
wiele mniej a o wartości stanowiła jakość, nie rozgłos. Negują przekaz
reklam, które nie tylko mają ograniczony wpływ, ale dodatkowo wydają się
być co najwyżej żenujące. Drugą grupą, która nie jest odbiorcą lokowań
produktu są dzieci. Nie stanowią ważnej grupy ponieważ nie podejmują
samodzielnych decyzji i nie robią zakupów własnoręcznie. Dopiero
oswajają się z rodzajem przekazu. Być może w przyszłości ulubione dotąd
produkcje przekształcą się w długie reklamy, które obiorą za cel szeroko
pojętą manipulacje? Przekaz i fabuła filmu stracą wtedy na wartości na
rzecz dostosowania się do potrzeb marketingu. W szkołach aktorskich
zaczną uczyć sztuki popularycji produktu, gdyż umiejętność ta stanie się
niezbędna do wejścia w świat mediów.
Czy przypadkiem nie nadszedł czas,
by rozpocząć walkę? Powinniśmy oczyszczać z “promocyjnych śmieci” pola,
na których możemy coś zdziałać. Eliminacja zachęcających ofert w
produkcjach telewizyjnych umożliwi płacenie przez jak największą grupę
abonamentu radio-telewizyjnego. Można ograniczyć w ten sposób reklamy,
które pojawiały by się określonym miejscu i czasie, jednocześnie
wykluczając kolejne ataki manipulacyjne. Nie trudno jest zauważyć, iż
przekroczono już dawno wszelkie granice. Pomimo ustaleń, które utrzymują
w pewnym stopniu zachowanie dobrego smaku, chwilami czujemy się jak
obserwatorzy w cyrku, w którym każdy element scenografii i postać walczy
o uwagę widza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz