Nasz Facebook Google plus Twitter

niedziela, 26 maja 2013

Subiektywny ranking filmów wg Ludwiczka

Kwestią oczywistą jest, że kobiety różnią się od mężczyzn. Nie tylko fizycznie- piękniejsza płęć posiada również psychikę i wrażliwość inną niż jej brzydszy odpowiednik. Idąc tym tropem, panie trochę inaczej odbierają sztukę. Rzecz jasna- gusta różnią się, zdarzają się kobiety namiętnie oglądające wszystkie części Rambo, bynajmniej nie dla walorów estetycznych umięśnionych ramion głównego bohatera oraz mężczyźni pochlipujący na “Przeminęło z wiatrem”. Zazwyczaj jednak każda z płci sięga po odrobinę odmienne gatunki.

Przemysł filmowy oczywiście wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniom, serwując żeńskiej części widowni końską dawkę romantycznych komedii o blondynkach podbijających świat bądź obyczajowych historii miłosnych z fabułą godną telewizyjnego tasiemca. To kreuje w mediach wizerunek kobiety jako mało wymagającego odbiorcy. Tak więc, kinomaniaczki potrzebujące czegoś więcej od filmu sięgają wyłącznie po aseksualną część kinematografii, odcinając się od kobiecego pierwiastka. Zupełnie niepotrzebnie- kobiecość to wielka siła, o której traktuje wiele filmowych dzieł na poziomie. I o nich właśnie Tobie, droga Czytelniczko, bądź równie drogi Czytelniku, opowiem.

W mojej osobistej czołówce plasuje się obecnie "Kolor Purpury" Stevena Spielberga. Główna bohaterka, grana przez fenomenalną Whoopi Goldberg, jako młoda dziewczyna przeżyła piekło wielokrotnych gwałtów we własnym domu, w wyniku których urodziła dwójkę dzieci swojego ojca, które odebrano je zaraz po porodzie. Najbliższą i najważniejszą osobą w jej życiu jest jej siostra, Nettie. Celie wychodzi za mąż za mężczyznę, który okazuje się tyranem- bije ją i poniża, bezskutecznie uwodzi jej siostrę. Gdy mu się to nie udaje, uniemożliwia jej kontaktowanie się z Nettie.
Wszystko zmienia się, gdy w domu Celie pojawia się kochanka jej męża, wyzwolona Shug...
To przepiękny i wzruszajacy film o kobiecej sile, solidarności i wsparciu, o więziach silniejszych niż najtwardsza stal i niezagojonych ranach, aczkolwiek bardzo pozytywny i napełniający energią. Dzięki świetnie wykreowanym postaciom oglądamy film z rozemocjonowaniem, wczuwając się w fabułę. Wyjątkowa produkcja, którą gorąco polecam.

W podobnej tematyce utrzymany jest bardziej współczesny film "Służące". Opowiada historię czarnoskórych kobiet zamieszkujących małe, konserwatywne amerykańskie miasteczko, z segregacją rasową w tle. Początkująca dziennikarka, Skeeter, postanawia za temat swojej pierwszej książki obrać sytuację murzyńskiej społeczności. Pomaga jej w tym była niania, Aibileen. To wspaniały film o kobietach walczących o swoją godność i szacunek, o kobietach upokarzanych i krzywdzonych, które odnajdują w sobie siłę i dumę, dzięki czemu w swoim życiu idą do przodu. To bardzo motywujący obraz, ukazujący najróżniejsze relacje pomiędzy kobietami.

Kolejną pozycją na mojej liście jest “Erin Brockowich” - tego filmu nie mogłabym pominąć. Julia Roberts gra tam niewykształconą, niezatrudnioną, z lekka prześladowaną pechem matkę trójki dzieci, która przez przypadek dowiaduje się o zanieczyszczeniu powodowanym przez dużą firmę.
Znajduje w sobie olbrzymią motywację i siłę, by wypowiedzieć wojnę wielkiej korporacji, gdy stawką jest życie i zdrowie ludzi w jej otoczeniu. Wartka akcja i dawka humoru to tylko dodatkowe plusy tego filmu - najważniejszym jego elementem jest postać Erin, której jej siłę i zaciętość zapamiętamy na długo.

Na czwartym miejscu umieściłam “Fridę” z Salmą Hayek w roli głównej. Tu motywem przewodnim są kolory, muzyka, cierpienie, a co najważniejsze - miłość (w końcu kobiety kochają gorąco i namiętnie). Burzliwe uczucie do mężczyzny naznacza bólem życie Fridy, co ukazane jest bardzo emocjonalnie - oglądając ten film niemalże możemy poczuć to samo, co ona. “Frida” to obraz kobiety o bolesnej przeszłości, niespełnionej, niespokojnej, nietuzinkowej -  oglądając go, głęboko się z nią utożsamiamy.

Kobiety szaleńczo i nierzadko destrukcyjnie kochają mężczyzn, to prawda. Jednak zaryzykowałabym stwierdzenie, że to relacje z innymi kobietami są dla nich najtrudniejsze, najbardziej skomplikowane. Szczególnie, gdy tą inną kobietą jest ich własna matka. O tym opowiadają dwa filmy - kolejno piąte i szóste miejsce w moim rankingu - “Czarny Łabędź” i “Pianistka”.
Głośny film z Natalie Portman to głębokie studium toksycznej relacji z matką, która przejmuje całkowitą kontrolę nad córką, nie pozwalając jej dorosnąć, doprowadzając ją do szaleństwa. Obok tego filmu nie da się przejść obojętnie, ponieważ wywołuje tak skrajne emocje. Dodatkowym walorem są zdjęcia - prawdziwa uczta dla oczu.


“Pianistka” to historia żyjąca w symbiozie z matką nauczycielki gry na fortepanie, która doświadcza silnej seksualnej frustracji, rozładowuje emocje odwiedzając sex-shopy, podgląda ludzi uprawiających seks w przeznaczonych do tego kabinach (notabene - nietypowe miejsca, doprawdy). W końcu rozpoczyna romans ze swoim młodym studentem.
To wstrząsający film, pokazujący dramat głównej bohaterki, która przez tyranizującą ją matkę traci umiejętność kochania. Z drugiej strony mamy dramat matki, która ze strachu przed stratą córki narzuca jej destrukcyjną kontrolę oraz dramat chłopca, który zakochuje się w swej nauczycielce. Wyjątkowy, wielowymiarowy film.

Relację matka - córka możemy oglądać również w “Hej, Skarbie”. Bohaterką filmu jest nastoletnia Precious, otyła, niewykształcona dziewczyna, żyjąca w patologicznej rodzinie, która spodziewa się drugiego dziecka swojego ojca. Film wzruszający, ale i szokujący - poznajemy relację matki z córką przez pryzmat zazdrości, nienawiści i pogardy, ale także bezradności...
Materiały promocyjne.

Teraz czas na pozytywny film - ponieważ kobiety potrafią nawiązywać przyjaźnie, czasem najdziwniejsze i mało prawdopodobne. Tak jak ta w “Jedwabnej opowieści” - młodą dziewczynę z problematycznej rodziny oczekującą dziecka i starszą kobietę, która dopiero co straciła jedynego syna, łączy przedziwna więź, która rozpoczyna się od ich wspólnej pasji... Dzieło naprawdę magiczne, z harmonią formy i treści, fundujące mocną dawkę pozytywnej energii.

A co na dziesiątym miejscu? Oczywiście “Baby są jakieś inne”! Drogie panie, czas dowiedzieć się, co oni ( mężczyźni) naprawdę o nas myślą:)




P.S.Inne filmy, które mogłabym polecić kobietom ze względu na ich wyjątkowy sposób odbierania treści i wrażliwość:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz