Stałem na szczycie góry
zbudowanej ze wspomnień, marzeń i piasku. Poszarpane resztki flagi tańczyły
pośród nielicznych promieni umierającego słońca. Flagi wolności, której przysiągłem bronić własnymi rękami. Flagi, którą w
ostateczności tymi rękami rozdarłem na strzępy.
Ciemnoskóra noc
rozrzuciła swoje długie włosy i Księżyc zastąpił Słońce na tronie. Nadszedł
czas wędrówki przez ciemność, w poszukiwaniu odpowiedzi. Srebrny dysk rozgościł się na niebie, oświetlając nieskończone morze piasku
promieniami jasnymi jak on sam. Pustynia żyła własnym życiem, cichym i
nieruchomym.
Skierowałem twarz w
stronę Północy. Wiatr, jakby w akcie zemsty, zaczął wiać w przeciwnym kierunku.
Stawiając krok za krokiem, zmierzałem w stronę końca, który mógł być równie
dobrze początkiem czegoś nowego. Innego życia w innym ciele. Ale dusza i alter
ego po drugiej stronie lustra pozostają te same. Zmienia się tylko sceneria.
Pustynia może zamienić się w puszczę, z tygrysami i pająkami zamiast węży i
skorpionów. Zmieniają się tylko dekoracje, niebezpieczeństwa pozostają, gotowe
wbić we mnie swój kieł lub pazur. Wiecznie głodne i niespokojne, czekające na
samotnych wędrowców. Moja podróż trwa, Księżyc podróżuje razem ze mną. Brniemy
razem przez życie, szukając odpowiedzi. Odpowiedzi, która dla każdego człowieka
jest taka sama.
Autor: Michał Kobielski
Autor: Michał Kobielski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz