Sen jest nieodłączną częścią życia każdego z nas. Możemy bez niego wytrzymać maksymalnie tydzień, chociaż 90% z nas "padnie" po 36h. Sam miałbym wielkie problemy żeby nie spać dłużej niż 2 dni.
Etykiety
Express osobowości.
Flashbacks.
Historia.
Kultura.
Miejski Zoom.
Porady
Sport.
Sztuka survivalu.
Taka sytuacja.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sztuka survivalu.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sztuka survivalu.. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 listopada 2013
piątek, 16 sierpnia 2013
Zagraniczne gesty
![]() |
blogspot |
Czołem ! Nie tak dawno pisałem o poprawnym używaniu chińskich pałeczek. Dziś przeskakujemy w stronę dyplomatycznych gestów, które różnią się od siebie znaczeniowo w każdym z zaraz przeze mnie wymienionych krajów. Jak powszechnie wiadomo, różnimy się nieco kulturalnie z naszymi zagranicznymi sąsiadami, a tym bardziej z mieszkańcami odległych krain. Sprawdźcie co może być obraźliwe i nie na miejscu jeżeli wybierzecie się na wczasy do jednego z tych państw:
piątek, 9 sierpnia 2013
Smoking kills your wallet
![]() |
| mmtorun |
Zerwanie z każdym uzależnieniem (uuu, mocne słowo), nałogiem, czy przyzwyczajeniem wymaga naprawdę dużej mobilizacji. Nie chcę pisać o silnej woli, bo ją posiada każdy.
środa, 31 lipca 2013
Zagraniczne gesty.
![]() |
| źródło: cessbrasil |
poprawnym używaniu chińskich pałeczek.
Dziś przeskakujemy w stronę
dyplomatycznych
gestów, które różnią się od siebie znaczeniowo w każdym z zaraz
przeze mnie wymienionych krajów.
Jak powszechnie wiadomo,
różnimy się nieco kulturalnie z naszymi zagranicznymi sąsiadami,Jak powszechnie wiadomo,
a tym bardziej z mieszkańcami odległych krain. Sprawdźcie co może być obraźliwe
i nie na miejscu jeżeli
wybierzecie się na wczasy do jednego z tych państw:
piątek, 28 czerwca 2013
Student szuka lokatora
"Mam do wynajęcia mieszkanie w dzielnicy x od 1.07". I tyle. Biedny poszukiwacz mieszkania głowi się nad treścią, później umawia się na oglądanie i co zastaje? Ruderę z dziurą w ścianie dwukrotnie przekraczającą jego planowny budżet, oraz przygnębienie, bo przecież inne takie ogłoszenie mogło kryć mieszkanie jego marzeń...
piątek, 21 czerwca 2013
Tetris
Gra, którą zna pewnie każdy. Zaliczana do gier logicznych. Wiecznie głodny pożeracz czasu. Mnie wchłania w trakcie sesji. Oglądanie żubrów, seriali, czy gry, których jeszcze nie przeszedłem przegrywają z nią. Stworzona prze Rosjanina w latach 80', ma nadal miliony fanów na całym świecie i powstają coraz to nowe jej wersje.
czwartek, 6 czerwca 2013
Słomiany zapał
Czerwiec - 'ulubiony' miesiąc studentów. Wszyscy żyją sesją, zaliczeniami, deadline'ami - tyle że radzą sobie na różne sposoby. Ci zorganizowani planują wszystko, sukcesywnie walcząc z natłokiem pracy. A większość? Większość bardzo chce to wszystko ogarnąć, ale słomiany zapał rujnuje wszelakie plany i kończy się na oglądaniu fok na stronie National Geographic i modlitwach o wrześniową przychylność wykładowców...
Jak możemy zdefiniować słomiany zapał?
Słomiany zapał to przerost ambicji nad motywacją. To wewnętrzna potrzeba ulepszeń w swoim życiu, którą w szybkim czasie zabija lenistwo.
Jak diagnozujemy słomiany zapał?
Na początku pojawia się pomysł. Pomysł rodzi się z własnych przemyśleń, bądź z zainspirowania inną osobą - nieodzowny bywa tu czynnik "zazdrości". Po krótkim czasie postanawiamy wprowadzić ową genialną ideę w swoje życie. W zależności od obranej drogi, zapisujemy się na mające rozwinąć nas zajęcia, kupujemy podręcznik do nauki języka, pod wpływem impulsu wyrzucamy niezdrowe produkty z lodówki zastępując je warzywami i kefirem, wyszukujemy diety w Internecie, wieszamy na ścianie grafik robienia brzuszków. Kupujemy notes, zakładamy bloga, planujemy dzień - wszystko, by uporządkować nasze życie i wprowadzić zmiany.
I tu zaczynają się schody zwane nieprzewidzianymi przeciwnościami. Realizujemy kilka lekcji języka - nagle zaczyna nam brakować czasu, więc odkładamy podręcznik. Brzuszki robimy 4 dni, później wypada nam weekendowy wyjazd - wracamy i zapominamy o ćwiczeniu. Po paru dniach diety przechodząc obok KFC wpadamy na tłusty, niezdrowy obiadek - bo przecież raz na jakiś czas wolno - i dieta się kończy.
Świadomi porażki, sfrustrowani, tracimy wszelaką motywację i wracamy do poprzednich nawyków. Po jakimś czasie pojawia się impuls - zakładamy kolejnego bloga, kupujemy kolejny terminarz i... historia zatacza koło.
Do czego może doprowadzić słomiany zapał?
Do zatrzymania osobistego rozwoju, frustracji, spadku samooceny i do braku samoakceptacji - wyjątkowo destruktywne schorzenie.
Jak walczyć ze słomianym zapałem?
Ludzie z tendencją do tej choroby zwykle chcą zmieniać absolutnie wszystko od razu. W rezultacie narzucają sobie plany, których potem nie są w stanie zrealizować jednocześnie.
Receptą są powolne zmiany. Znajdźmy jedną rzecz, którą chcemy wprowadzić do naszego życia - nie pięć, nie piętnaście - tylko jedną. I zróbmy wszystko, by mieć na nią czas. Nikt nie staje się bliższy swemu ideałowi w mgnieniu oka. To tego trzeba wiele pracy i wysiłku - ale nie wszystko od razu! Zamiast katorżniczego grafika wprowadźmy ćwiczenia raz, dwa razy w tygodniu, poświęćmy jeden wieczór tygodniowo na nowe słówka wymarzonego jezyka, wyrzućmy słodycze z jadłospisu na 5 dni w tygodniu. Zróbmy mały krok, którego łatwo będzie nam się trzymać. Potem przyjdą kolejne!
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Ears on the buns
'Ears on the buns ' - szybkie, przyjemne, niezobowiązujące.
Przepis ten, jak każdy błysk geniuszu - zrodził się spontanicznie. Wpadając do domu głodny jak wilk, z uprzednio kupioną bułką, oblepioną dyniowymi pestkami, z beznadziejną miną spojrzałem na nie do końca rozmrożone mięso. Przez głowę przebiegła też myśl ugotowania ryżu, jak i w ogóle cała perspektywa - summa summarum - długiego przyrządzania obiadu. W ramach przekąski postanowiłem wykorzystać ową bułkę, którą przed 5 minutami kupiłem. Wyciągając z lodówki kawałek sera, pociągnąłem za nim folię z dwoma ostałymi się od jakiegoś czasu pierogami. I nagle - pach! Błysk! Przekroiłem bułkę, na każdej połowie położyłem po pierogu, przykryłem bliźniaków kilkoma plastrami sera i niech będzie się miał dobrze gość, co wymyślił mikrofalówkę - 1,05 min, voilà ! Niebo, n i e b o, stestujcie temat. Oczywiście, wariacje są jak najbardziej wskazane. Jednak nie zawsze studencka kieszeń pozwala na rarytas jakim jest ogórek, czy też pomidor. Już teraz rodzi się amerykański odpowiednik tego specjału - Aunt arrived, czyli Ears on the buns z ketchupem.
+
+
made by yerbert
Przepis ten, jak każdy błysk geniuszu - zrodził się spontanicznie. Wpadając do domu głodny jak wilk, z uprzednio kupioną bułką, oblepioną dyniowymi pestkami, z beznadziejną miną spojrzałem na nie do końca rozmrożone mięso. Przez głowę przebiegła też myśl ugotowania ryżu, jak i w ogóle cała perspektywa - summa summarum - długiego przyrządzania obiadu. W ramach przekąski postanowiłem wykorzystać ową bułkę, którą przed 5 minutami kupiłem. Wyciągając z lodówki kawałek sera, pociągnąłem za nim folię z dwoma ostałymi się od jakiegoś czasu pierogami. I nagle - pach! Błysk! Przekroiłem bułkę, na każdej połowie położyłem po pierogu, przykryłem bliźniaków kilkoma plastrami sera i niech będzie się miał dobrze gość, co wymyślił mikrofalówkę - 1,05 min, voilà ! Niebo, n i e b o, stestujcie temat. Oczywiście, wariacje są jak najbardziej wskazane. Jednak nie zawsze studencka kieszeń pozwala na rarytas jakim jest ogórek, czy też pomidor. Już teraz rodzi się amerykański odpowiednik tego specjału - Aunt arrived, czyli Ears on the buns z ketchupem.
Składniki:
- 1 bułka
- 2 pierogi
- 2-4 plastrów sera
- ketchup (do przygotowania Aunt arrived)
Czas przygotowania: 3min
Smacznego !
made by yerbert
Subskrybuj:
Posty (Atom)





