Zegar od pewnego czasu wskazywał drugą. Dziewczyna otworzyła oczy i kilkakrotnie obróciła się na łóżku. Wyraźnie próbowała zasnąć. Sen okazuje się jednak niemożliwością, gdy otaczają człowieka kilogramy zbłąkanych myśli...Zbyt dużo tematów dnia minionego pozostało niezamkniętych.
Umysł wracał wciąż do każdego i analizował kilkakrotnie. Słowa nie były w stanie odsunąć natrętnej świadomości. Każdy impuls, poruszenie rodziły nowe idee. Pragnęła pokładów spokoju, które mogłaby wykorzystywać, gdy hałas zacznie przejmować jej codzienność. Zsunęła się z łóżka i owinięta kocem udała do kuchni. Miała wielką ochotę na zimne mleko. Nalała kubek przysmaku i usadowiła na parapecie przy otwartym oknie. Na dworze właśnie ucichała burza. Ostatnie słupy ognia dogasały za horyzontem. Trawa już prawie wyschła po deszczu i gdzieniegdzie można było usłyszeć delikatny śpiew świerszczy. Kot naprzeciwko cicho osunął się z ogrodzenia spoglądając niepewnie na siedzącą w oknie osobę.
-Co robi? Czy życie jej niemiłe? Niecały miesiąc temu z dachu domu skoczył młody mężczyzna. Czyżby kobieta próbowała podążyć jego śladem?- Popatrzył przez chwilę i odwrócił wzrok. Nie wyczuł, żadnego zagrożenia. Postać na górze pragnęła tylko wchłonąć w siebie ciszę. Kolejny dzień pustki wypełniła rozwiązywaniem problemów w pracy. W wolnych chwilach pisała listy bez adresata. Nie miała nikogo, kto mógłby je przeczytać. Była pojętnym uczniem życia w samotności. Czasem potrzebowała tylko świeżości umysłu. Wyczuwała teraz dotyk i zapachy podmuchów. Owinięta kocem napawała się widokami, a odgłosy przestały mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie. Przymknęła powieki. Czuła, że dzieli przestrzeń jedynie z wiatrem, który muska twarz wpadając w otwartą przestrzeń domu. Pragnęła oddechu, poczucia, które jest w stanie wznieść wysoko w przestworza i tchnąć w umarłe serce nowe życie. Świat po burzy, niczym podmuch bryzy z nad oceanu rozpętał w dziewczynie rześki huragan, dotarł do tajemnych skrytek duszy i poukładał wątpliwe myśli. Na jakiś czas rozwiązał to, co było zasupłane i pozwolił odnaleźć siłę na kolejny dzień. Marzyła by wziąć głęboki wdech kojącej cząstki atmosfery i z całych sił przetrzymać w płucach do jutra…Chciała znowu być panią samej siebie. Jeden oddech nocy pomagał stanąć na nogi.
Umysł wracał wciąż do każdego i analizował kilkakrotnie. Słowa nie były w stanie odsunąć natrętnej świadomości. Każdy impuls, poruszenie rodziły nowe idee. Pragnęła pokładów spokoju, które mogłaby wykorzystywać, gdy hałas zacznie przejmować jej codzienność. Zsunęła się z łóżka i owinięta kocem udała do kuchni. Miała wielką ochotę na zimne mleko. Nalała kubek przysmaku i usadowiła na parapecie przy otwartym oknie. Na dworze właśnie ucichała burza. Ostatnie słupy ognia dogasały za horyzontem. Trawa już prawie wyschła po deszczu i gdzieniegdzie można było usłyszeć delikatny śpiew świerszczy. Kot naprzeciwko cicho osunął się z ogrodzenia spoglądając niepewnie na siedzącą w oknie osobę.
-Co robi? Czy życie jej niemiłe? Niecały miesiąc temu z dachu domu skoczył młody mężczyzna. Czyżby kobieta próbowała podążyć jego śladem?- Popatrzył przez chwilę i odwrócił wzrok. Nie wyczuł, żadnego zagrożenia. Postać na górze pragnęła tylko wchłonąć w siebie ciszę. Kolejny dzień pustki wypełniła rozwiązywaniem problemów w pracy. W wolnych chwilach pisała listy bez adresata. Nie miała nikogo, kto mógłby je przeczytać. Była pojętnym uczniem życia w samotności. Czasem potrzebowała tylko świeżości umysłu. Wyczuwała teraz dotyk i zapachy podmuchów. Owinięta kocem napawała się widokami, a odgłosy przestały mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie. Przymknęła powieki. Czuła, że dzieli przestrzeń jedynie z wiatrem, który muska twarz wpadając w otwartą przestrzeń domu. Pragnęła oddechu, poczucia, które jest w stanie wznieść wysoko w przestworza i tchnąć w umarłe serce nowe życie. Świat po burzy, niczym podmuch bryzy z nad oceanu rozpętał w dziewczynie rześki huragan, dotarł do tajemnych skrytek duszy i poukładał wątpliwe myśli. Na jakiś czas rozwiązał to, co było zasupłane i pozwolił odnaleźć siłę na kolejny dzień. Marzyła by wziąć głęboki wdech kojącej cząstki atmosfery i z całych sił przetrzymać w płucach do jutra…Chciała znowu być panią samej siebie. Jeden oddech nocy pomagał stanąć na nogi.
autor: miłośnik mleka

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz