O czym mówimy? O wylewaniu swojej nienawiści w Internecie. Maria Cywińska, specjalistka od socjologii Internetu, zwraca jednak uwagę, że hejtowanie to nie tylko nienawiść. “Na hejterstwo składają się różne pojęcia. Cyberbullying, zjawisko szczególnie spotykane w gimnazjach, wśród młodzieży - kiedy ktoś pisze po to, żeby kogoś skrzywdzić. Z drugiej strony, może to być też rodzaj bardzo specyficznego poczucia humoru, opartego na przekroczeniu pewnych granic, norm społecznych, ale niekoniecznie agresywnego” - tłumaczy.
Wszyscy znamy z Facebooka strony typu spotted. W ostatnim czasie zyskały one sporą popularność. Jaki jest ich cel? Otóż głównie chodzi o to, aby zamieszczać tutaj dziwne zdarzenia, które miały miejsce na przykład w środkach komunikacji miejskiej bądź konkretnej części miasta.
Jednak wielu ludzi umieszcza tu głównie ogłoszenia w stylu: “Piękna blondynko, która jechałaś dzisiaj w 151...”, “Pozdrawiam przystojniaka ze 158...”. Nie ma w tym nic złego. Naprawdę. Ale poczytajcie sobie komentarze do tych ogłoszeń. Żaden, po prostu żaden post tego rodzaju nie obejdzie się bez krytykującej odpowiedzi. Wystarczy, że źle sformułujesz jedno zdanie, a zostaniesz zasypany negatywami.
Przykłady? Proszę bardzo.
“Spotter: Pozdrowienia dla dziewczyny, którą dwukrotnie widziałem w ubiegłą środę (29.05.) na IV piętrze Nowego Humanika UMCS, a później w autobusie nr 31 ok. godziny 19:20 - spięte, lekko pokręcone włosy, jasnoróżowa/kremowa spódnica i krótka, dżinsowa kurteczka, była z wyższą koleżanką, blondynką z prostymi włosami - masz najładniej śmiejące się oczy, jakie kiedykolwiek widziałem!"
Komentarze :
- ”Ja nie umiem śmiać się oczami”
- “Oczy kobry”
- “Śmiała się z szybkością czasu...”
- “Szalonooki Moody” (Alastor Moody z “Harry’ego Pottera”, przypis autorki)
W sumie sami potrafilibyście znaleźć jeszcze lepsze.
Polski internet - chociaż nie tylko - aż kipi od złości, obelg i negatywnych emocji. Skąd w nas tyle nienawiści? Zapewne nie chodzi tu już tylko o nienawiść, ale także o budowanie poczucia własnej wartości. Może im więcej lajków pod naszym głupim komentarzem, tym czujemy się lepsi, bardziej wartościowi..?Jednak wielu ludzi umieszcza tu głównie ogłoszenia w stylu: “Piękna blondynko, która jechałaś dzisiaj w 151...”, “Pozdrawiam przystojniaka ze 158...”. Nie ma w tym nic złego. Naprawdę. Ale poczytajcie sobie komentarze do tych ogłoszeń. Żaden, po prostu żaden post tego rodzaju nie obejdzie się bez krytykującej odpowiedzi. Wystarczy, że źle sformułujesz jedno zdanie, a zostaniesz zasypany negatywami.
Przykłady? Proszę bardzo.
“Spotter: Pozdrowienia dla dziewczyny, którą dwukrotnie widziałem w ubiegłą środę (29.05.) na IV piętrze Nowego Humanika UMCS, a później w autobusie nr 31 ok. godziny 19:20 - spięte, lekko pokręcone włosy, jasnoróżowa/kremowa spódnica i krótka, dżinsowa kurteczka, była z wyższą koleżanką, blondynką z prostymi włosami - masz najładniej śmiejące się oczy, jakie kiedykolwiek widziałem!"
Komentarze :
- ”Ja nie umiem śmiać się oczami”
- “Oczy kobry”
- “Śmiała się z szybkością czasu...”
- “Szalonooki Moody” (Alastor Moody z “Harry’ego Pottera”, przypis autorki)
W sumie sami potrafilibyście znaleźć jeszcze lepsze.
Ludzie próbują leczyć swoje kompleksy w Internecie. Uważają, że teoretyczna anonimowość zapewniana przez sieć da im możliwość podwyższenia swojego ego. Skoro wszelkie kanony uległy pomieszaniu z poplątaniem, a inteligencja i inne przymioty nie są już wyznacznikiem internetowego sukcesu, to co właściwie nim jest? Skoro znajdzie tutaj dla siebie miejsce i głupi, i mądry, to także zadowolony i niezadowolony, a posuwając się nieco dalej - dojrzały i niedojrzały emocjonalnie.
Jeśli jesteśmy już w temacie “konstruktywnej krytyki”, to warto wspomnieć o nienawiści, jaką młodzi ludzie pałają do tzw. Moherów. Otóż, moi drodzy, nie każda starsza osoba należy do “Moherowej Armii”. Szok? Nie stawiajmy wszystkich pod jedną kreską, bo kiedyś nas samych ktoś może ocenić zbyt pochopnie.
Oczywiście, że to denerwujące, gdy “zmęczone siatki” zajmują miejsce siedzące obok starszego człowieka. Ale próbowaliście kiedyś poprosić właściciela tychże siatek o zabranie ich po to, abyście mogli usiąść? Cóż... ja ostatnio spróbowałam. I wiecie co? Staruszka (w berecie) zabrała je bez większego problemu i uśmiechnęła się do mnie przepraszająco. A potem przez całą drogę rozmawiałyśmy. Widzicie? Nie taka staruszka straszna, jak ją malują ;)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz