Szłam sobie spokojnie kilka metrów za nią. I wiecie co? Okazało się, że to mężczyzna! Szok! Nic na to nie wskazywało. Ani wygląd, ani ruchy, tym bardziej nie ubranie. Zdradziło ją (zdradziło jego...?) dopiero barwa głosu. Postanowiłam bliżej przyjrzeć się temu zjawisku i zajrzałam do wszechwiedzącej cioci Wiki.
Transwestytyzm to upodabnianie się do osoby płci przeciwnej poprzez ubiór i zachowanie w celu osiągnięcia satysfakcji emocjonalnej bądź seksualnej. Łatwiej zaobserwować go u mężczyzn niż u kobiet.
Wszystko, co kobiece, jest dla transwestytów piękne i ponętne - począwszy od mówienia o sobie w rodzaju żeńskim, a skończywszy na chodzeniu w nieznośnie niewygodnych i wysokich szpilkach. Rezygnowanie z kobiecego pierwiastka jest dla transwestyty okaleczeniem swojej osobowości. Dla nas kobiet, transwestytyzm może być zjawiskiem zarówno dziwnym i odpychającym jak i fascynującym.
Prowadząc swoje małe dziennikarskie śledztwo (huehuehue :P) udało mi się wkręcić w to środowisko. Przerysowane kobiece rozmowy, demonstrowanie swoich paznokci, pokazywanie sobie nowych torebek, wymienianie się przepisami na ciasta i ogromna radość, jaką sprawia mężczyznom paradowanie w pełnym makijażu i damskich ciuszkach - to cała historia.
Osobiście przypominało mi to zabawy małych dziewczynek, które podkradały swoim mamom buty i kosmetyki by poczuć się odrobinę starsze. Czasy, kiedy stawanie się kobietą było zabawne i pożądane.
Tranzwestyta na co dzień jest zwykłym facetem, chłopakiem bądź starszym panem, który co jakiś czas musi pokazać światu ten kobiecy pierwiastek, który w sobie nosi. Czasami widzi to tylko świat wirtualny, czasami najbliższa osoba, a czasami po prostu przypadkowi przechodnie. Wydaje mi się, że robią to tylko po to, aby poczuć się bardziej sobą.
Dlatego, moje drogie czytelniczko, gdy zaczniecie spotykać się z facetem, który nigdy nie nudzi się na zakupach z Wami, który zna się na modzie i potrafi doskonale doradzić Wam w co się ubrać, a na dodatek zna więcej kolorów niż te podstawowe, to weź pod uwagę fakt, że może być transwestytą. Chociaż równie dobrze może być stylistą.
Autor: Sylwia Wtykło
Autor: Sylwia Wtykło
Nie zawsze musi to być tranwestytyzm. Częściej ludzie się tak ubierają, a raczej żyją tak (bo to styl życia) tylko dlatego, żeby być oryginalnym i być innym od reszty. W Polsce nie ma takiego nacisku na tak mocną i zauważalną oryginalność dlatego zauważyłaś to we Włoszech. Oglądałem kiedyś o tym program. Jeden koleś z Anglii maluje sobie codziennie całe ramiona na fioletowo, tylko dlatego, że tak jak stwierdził "Wszyscy mają takie same i wieje nudą".
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Pasym
pasympisze.blogspot.com