Na jednym z wielu egzaminów podczas ostatniej sesji usłyszałam: „wie Pani… wszystko dobrze, ale problem polega na tym, że trzeba umieć się sprzedać”. Przyznam się, że nie pierwszy raz spotykam się z takim określeniem. Stwierdzenie to cały czas nie dawało mi spokoju.
Jakkolwiek idea „sprzedawania” swojej osoby (mam tu na myśli umiejętności) w dzisiejszych czasach niejednemu wydaje się słuszna, tak owo spostrzeżenie przyprawia mnie o mdłości i źle mi się kojarzy. Niemalże ekonomicznie. Dziś dzieci w szkołach nie uczą się: „muszę być pewny(-a) siebie, pokazać się z jak najlepszej strony”, lecz: „muszę umieć sprzedać siebie i to co potrafię zrobić”. Czyżby słowa piosenki „Wszystko jest na sprzedaż” były prawdą?
Spójrzmy przykładowo na mały ekran. Zewsząd jesteśmy zasypywani reklamami.
Dłuższe, krótsze, przelatujące, wyskakujące. Możemy kupić dosłownie wszystko. W trakcie pewnej rozmowy, w której uczestniczyłam padło takie pytanie: „ale powiedzcie mi, co wspólnego ma ta rozebrana pani z tym samochodem?” To ciekawe spostrzeżenie. Co konsument tak naprawdę chce tu kupić? Ten samochód, czy może tą panią? Producenci reklam są naturalnie nastawieni na zysk. A to najzwyklejsze handlowanie emocjami. My natomiast coraz częściej pełnimy funkcję bezmyślnych nabywców. Poza tym nasze życie często staje się takie, jak to w reklamie. Myślimy hasłowo, wszędzie się spieszymy, próbujemy być zauważalni. Ważne jest to, co można sprzedać, nie to co jest wartościowe. Normy i cała etyka zeszły na plan dalszy lub w ogóle zniknęły. Powstał pewnego rodzaju misz masz, a ty odbiorco - wybieraj. Wielu młodym ludziom brak prawdziwych autorytetów. A Ci, którzy się pod nie podszywają dają zły przykład. Uczą młodzież tylko brać, nie zachęcają do żadnego wysiłku, bo po co? O, i wyszło mi kazanie, a nie tego chciałam.
Wróćmy do telewizji. Orson Welles, amerykański reżyser powiedział: „Nienawidzę telewizji. Nienawidzę jej tak bardzo jak orzeszków. Ale nie umiem przestać jeść orzeszków”. Ilekroć nam zdarza się biernie zagapić w ekran telewizora i konsumować to, co nam podaje? Większość ludzi, nie zastanawia się w ogóle nad wartością merytoryczną oglądanych programów. Przychodząc zmęczeni po pracy, szkole wciskamy odruchowo przycisk „ play” i już jesteśmy wplątani w ten świat, przyjazny nam przecież, oswojony. Telewizja wie czego nam potrzeba. Dostarcza nam tego, o każdej porze dnia i nocy. Zapewnia rozrywkę, różnego rodzaju dyskusje, uczy nawet gotować. Nade wszystko - zawsze jest przyjaźnie do nas nastawiona. Rozrywka, owszem jest, ale jaka? Łamie konwencje, kultura jest niska, czasem można by rzec że wręcz wulgarna. Dyskusji też naturalnie nie brakuje. Brakuje jednak ekspertów. I tak rodzą się bezsensowne rozmowy, na bezsensowne tematy z bezsensownymi prowadzącymi. Ale co to kogo obchodzi? Ważne, żeby było kontrowersyjnie, ekscytująco i przyciągało widzów. Wspomniałam także o programach, które uczą m.in. gotowania. Ze zwykłej czynności robi się wielkie show. Telewizja tak naprawdę zrosła się z naszym życiem codziennym. Czasem aż tak bardzo, że ociera się o kicz. Stała się zrozumiała i dostępna dla wszystkich. Bardzo ważne stają się emocje. Widz jest ciągle w napięciu. Jeżeli coś wymaga wysiłku intelektualnego, to jest to nudne, człowiek nie lubi się przemęczać. Tutaj wszystko mamy podane na tacy.
Prowadzący program jest najlepszym przykładem na to, jak można się sprzedać. Udaje zazwyczaj naszego kumpla. Mamy wrażenie, że wiemy o nim wszystko. Śmieszne, wydaje nam się, że znamy człowieka, a to tylko jego maska. Idealnie ukrywa osobiste problemy, zawsze jest miły, uśmiechnięty, próbuje nam się przypodobać, a tym samym nas kupić. I to jest chyba największy problem.
Ludzie, nie musicie sie sprzedawać! Pokażcie po prostu, że jesteście wyjątkowi i posiadacie odpowiednią wiedzę. Nie traktujcie siebie i innych jako towar (nieważne w jakim tego słowa znaczeniu). To oszukiwanie innych i siebie. Sprzedawać można majtki na straganie, a nie… siebie. Wniosek jest prosty - jesteśmy manipulowani i sami próbujemy manipulować. Każdy z nas. I tylko od nas zależy, czy podejdziemy do współczesnej telewizji z dystansem i będziemy mądrze wybierać, czy damy sie wciągnąć w wir niepotrzebnych nam programów, zawyżając statystyki.
Autor: Lidia Wiejaczka
zdjęcie jest mega zajebiste! niezła robota
OdpowiedzUsuń