Wchodzicie do kina, sadowicie się wygodnie w fotelu, a po piętnastu minutach seansu zastanawiacie się, dlaczego jeszcze nie wyszliście. Mieliście tak kiedyś? Jeśli nie, to zapraszam do obejrzenia Strasznego filmu V. Film reklamowany jest jako (na szczęście) ostatnia z części serii rozpoczętej w 2000 roku. Jest to produkcja, która ma na celu przekształcenie charakterystycznych scen z filmów grozy na pełne humoru parodie. Piąta część jest nawiązaniem do ParanormalActivity. W poprzednich odsłonach można było doszukiwać się jeszcze momentów, które potrafiły rozbawić widzów. Niestety tym razem wyszło to dosyć nieudolnie. Fabuła jest bardzo kiepska, przez co przekazywany obraz wprowadza widza raczej w zakłopotanie niż dobry humor. Spowodowane jest to stosowaniem słabych żartów i ułożeniem przewidywalnej akcji. Jak wszystkim wiadomo, pierwsze części są zazwyczaj dużo lepsze od kolejnych. Scenarzyści chcą zarabiać na danym pomyśle, przedłużając życie produkcji ile tylko są w stanie... W przypadku powyższej można dostrzec, że dotarli do momentu, w którym wykorzystane zostały wszystkie możliwe formy parodii. Pomysł na kolejną odsłonę filmu w tym przypadku okazał się kompletnym nieporozumieniem. Już od pierwszych chwil można się zorientować, że jest wytworem skierowanym do masowego, niewybrednego odbiorcy... Wiadomo jednak, że im więcej gustów, którym z założenia ma spodobać się film, tym bardziej spada wartość "dzieła".
Kurczę, jednak brakuje mi tej fontanny :(
OdpowiedzUsuń